Wyprawa do Dubravicy

Jesień zainicjowaliśmy koncertowo – dosłownie i metaforycznie. Wyjazd na koncert inaugurujący nowopowstałe miejsce koncertów plenerowych w Perifernych Centrach w Dubravicy dostarczył całej ekipie mnóstwa wrażeń oraz inspiracji na czas, który jest dobrą porą dla wzmacniania związków, odnawiania intencji, planów i zamierzeń (Równonoc Jesienna, czyli celtyckie święto Mabon, Nów w Pannie). Trudno właściwie ująć w słowa dobę spędzoną z Veroniką Mezeiovą i Andrejem Poliakiem oraz ich przyjaciółmi i współpracownikami w Dubravicy. Do wsi dojechaliśmy już oszołomieni krajobrazem (przejazd przez główne pasma Karpat jest zawsze wyprawą w odmienne stany świadomosci), wczesnojesiennym światłem i chmurami wróżącymi prawdziwie karpackie załamanie pogody oraz powietrzem na przełęczy nad wsią Poniky, z której roztacza się widok na masyw Pol’any. W czasie poza przygotowaniami do koncertu i wieczornym małym after party mieliśmy niezwykłą możliwość odwiedzenia paru realizacji terenowych, powstałych w ramach dorocznego cyklu “Landscape Revisited” organizowanego w Dubravicy od 2011 roku, którego jednym z kuratorów i inicjatorów jest Carlos Carmonamedina. Zobaczyliśmy  m.in. tegoroczną piękną pracę Luisa Rei z Meksyku: rodzaj rusztowania zdobiącego świerk w miejscu starej młynówki, między Dubravicą a Ponicką Hutą oraz pracę wykonaną przez Marka Halasza w miejscowej osadzie romskiej. Zobaczyliśmy także klasyczne realizacje, z których slyną Periferne Centra: Projekt Unimo czy prawdziwą skandynawską saunę, czemu towarzyszyły niezapomniane opowieści Veroniki i Andreja. Andrej napisał w katalogu “Landscape Revisited 2011-2015”: “W ten sposób formujemy krajobraz miejsca i staramy się robić to z wyczuciem, optując za odpowiednimi interwencjami, które podkreślają (a nie niszczą) genius loci. Mamy nadzieję, że robimy to dobrze.” My możemy tylko odpowiedzieć: bardzo dobrze. Artyści z Dubravicy sięgają także w głąb historii i pamięci, której materialny wyraz nie zawsze udaje się zachować i który trzeba pieczołowicie odtwarzać sięgając do ludzkich wspomnień i archiwalnych map, czasem uprawiając coś, co w dyskusji, nieco ze śmiechem (ale w głębi duszy bardzo poważnie) nazwaliśmy “punkową ochroną dziedzictwa”.

Do Dubravicy trafiliśmy dzięki przyjaciołom z żilińskiej Stanicy, na koncercie zjawił się Rastislav Nemec z Prievidzy, który sprawił nam niezwykle miłą miespodziankę przywożąc analogową fotografię z naszego koncertu na niesamowitym festiwalu Revište w 1999 lub 2000 (ech, pamięć nieco zawodzi…). Wspominają go ze łzą nostalgii w oku wszyscy, którzy mieli kiedykolwiek okazję być na tym festiwalu. Dokąd nas zaprowadzi spotkanie w Dubravicy? To się okaże, te sieci plotą się jakby same, ale kontakty i przyjaźnie okazują się nadzwyczaj trwałe. Rast’owi zawdzięczamy także króciutki klip z początku koncertu w Dubravicy:

A tutaj mały fotoreportaż (fotki: Michał Prochownik, dzięki!)

This slideshow requires JavaScript.

 

Advertisements

remanenty na SoundCloud

Z naszego SoundClouda zniknęły dwa najstarsze utwory: “Bluff” i “Nagual Vydunas” z niezapomnianej dla nas płyty “ethnocore” (1998 – ech, to były czasy!). Udostępniliśmy za to 3 nowe ścieżki z wydanej w World Flag Records płyty zawierającej improwizowaną sesję, jaką zarejestrowaliśmy latem 2010 roku, oznaczone jako 03, 05 i 07. W tym niezwykłym spotkaniu – oprócz nas, czyli Anny Nacher i Marka Styczynskiego – uczestniczyli: Jeff Gburek, Ramunas Jaras, Konrad Gęca, Mirek Badura), Gwidon Cybulski i Rafał “Ruffus” Libner.  Wszystkich muzyków “zmieścił” na fotce obok Boda Kiwak. Dokumentacja tych dość niezwykłych działań (również ulicznych, ku zaskoczeniu przechodniów w średniej wielkości sennym i nieco zapyziałym – ale uroczym – karpackim  miasteczku) jest także dostępna na jutjubie – w wersji bardziej nieco okrojonej (Jeff, Gwidon i Rafał dołączyli do nas w kolejnym dniu):

A kiedyś wydawało nam się, że takie rzeczy można grać tylko przy miejskiej plaży w Seattle… Cała sytuacja miała w sobie coś przyjemnie surrealistycznego: miejski park, ciepły sierpniowy dzień i obsługa sąsiedniej kawiarni, która po dwugodzinnym (z przerwami) secie, na wieść, że już niebawem kończymy, odpowiedziala z nieskrywaną i szczerą ulgą “jak dobrze” (ale kawę po wszystkim dostaliśmy, więc ekipie należy się szacunek za cierpliwość – gdyby nas ktoś katował przez dwie godziny radykalnie odmienną estetyką muzyczną, np. Patrycją Markowską, to chyba nie bylibyśmy w stanie tak miło się uśmiechać…)

Sambucus & Ginko

In 2008 Roger of Reverb Worship sent us the invitation to release some new material. A quick look at the website  revealed the already impressive rooster on this emergent, but definitely courageous and creative label, supposedly one-man run enterprise. A nice coincidence was that for a few months we’ve already held the idea to release one of the rare on-stage cooperations with Vlastislav Matousek, a shakuhachi master lecturing on ethnomusicology at the Academy of Performing Arts in Prague (Czech Republic). We occasionally meet with Vlasto and his musical family always getting tons of inspiration from his practice so we took advantage of setting up the show for all of us at the MAnggha Center in Krakow when it became possible. The material sent to Roger is a document of such a meeting and a show which for some of us had been also a mourning ceremony of sorts (a memeber of our family had passed away 3 days before the event but cancelling it at this point was just impossible).Today I’ve noticed a very positive review at Foxy Digitalis so we’re celebrating again. A new material is already under way.