Spitzenberg Studio przedstawia

Uwaga, uwaga! Karpaty Magiczne XX : filmowo!

Podczas najbliższego koncertu w czwartek (1 marca, od 20.00) na Scenie Magazynu Kultury w Kolanku No 6 przy ul. Józefa 17 w Krakowie – SPITZENBERG STUDIO i Ośrodek Praktyk Bioregionalnych BIOTOP LECHNICA zaprezentują trzy krótkie filmy:

Liście na Wiatr – 4.10  / Life Strategy – 9.04 / Mondholz / Księżycowe Drewno – 6.36

Filmy powstały według scenariusza Marka Styczyńskiego, przy współpracy z Marcinem Sarotą (Tresura Aparatu) i Bogdanem Kiwakiem.

Filmów tym razem nie znajdziecie w sieci, są formą ulotną, dostępną tylko przy okazji prezentacji scenicznych.

20 lat minęło…

Taką piękną zapowiedź koncertu zrobiła dla nas Kasia Gierszewska-Widota.

W roku 2018 wchodzimy w dwudziestolecie Projektu Karpaty Magiczne (tak, tak, pierwsze koncerty i pierwsze przymiarki do nagrań studyjnych to był rok 1998 – kompletnie inna epoka: nie tylko nie było jeszcze Facebooka, ale nikt nie słyszał nawet o jutjubie 🙂 ). Planujemy wiec kilka okazji do wspólnego świętowania. 20 lat na polskiej scenie niezależnej – czymkolwiek ona dzisiaj jest – to naprawdę spore osiągnięcie, my w każdym razie mamy poczucie głębokiej satysfakcji, spełnienia i spokojnej radości: głównie z tego powodu, że w trakcie tych 20 niełatwych lat towarzyszyliście nam w tej drodze. A zdarzała się nam już publiczność złożona z fanów co najmniej 2 pokoleń 🙂

Celebrację czasu długiego trwania rozpoczynamy w naszym rodzinnym mieście – nie mogło być inaczej!

1 marca o 20.00, Magazyn Kultury, ul. Józefa 17 (Kolanko No.6), Karpaty Magiczne w składzie: Anna Nacher, Marek Styczyński, Andrzej Widota i Jank Kubek

W marcu przychodzi też kolej na Warszawę – miasto, z którym dużo nas łączy i w którym mamy wielu, wielu przyjaciół. Czasem się z Warszawy lekko podśmiewamy, ale wyłącznie po to, żeby kultywować lokalną tradycję krakowsko-warszawskich dąsów, uroczych, generujących twórcze sytuacje i ostatnio jakby nieco zapomnianych 🙂

Tym razem bez podśmiechujek, bo w gruncie rzeczy Warszawa to bardzo mocne, energetyczne, czasem drapieżne miejsce, oferujące trudny, ale raczej trwały związek. I lubimy w niej być, choć zdarza nam się to rzadziej, niż byśmy chcieli. A już szczególnie lubimy być na Pradze, zwłaszcza tej północnej. Dlatego zapraszamy ponownie do Dzikiej Strony Wisły:

23 i 24 marca, Warszawa, 3. Warsaw ImproMusic Fest, Karpaty Magiczne w składzie: Anna Nacher, Marek Styczyński, Andrzej Widota oraz…. uwaga, uwaga! Maciej Maciejewski – gitarzysta z pierwszej płyty Karpat, ethnocore.

24 marca wystąpi w Dzikiej Stronie Wisły także The Band of Endless Noise, na którego płycie kiedyś gościliśmy. I tak się składa, że w marcu ukazuje się winylowa reedycja tego albumu, wydana nakładem Gustaff Records.

Zamowienia można składać od 23.marca!

 

KHĒMIA nadciąga!

 

Zapowiadana od jakiegoś czasu nowa płyta Karpat Magicznych jest już w tłoczni i należy spodziewać się jej lada tydzień 🙂 Premierę płyty przewidujemy jednak na początek grudnia: 1 grudnia podczas naszego koncertu we Wrocławiu na festiwalu Energia Dźwięku #11, a dzień później podczas kameralnego koncertu w Krakowie (księgarnia Bonobo, “Zimowa podróż – kierunek północ”).

W sesji nagraniowej wzięli udział: Anna Nacher, Marek Styczyński, Dawid Adrjanczyk i Jan Kubek. Poza instrumentami perkusyjnymi tym razem można usłyszeć tylko szlachetną, starożytną elektronikę (elektryczne organy o niepowtarzalnym brzmieniu, syntezator Mooga oraz generatory domowej produkcji by Mirek Badura) oraz głos. Tak, to prawda: nie ma gitar, fletow, obojów, saksofonów, klarnetów ani trąb. Nie ma nawet fujary słowackiej! Zostało nasze brzmienie w formie najczystszego ekstraktu.

W warstwie słownej uciekliśmy się – w tych trudnych czasach – do tekstów dla nas najważniejszych: Sutry Serca Wielkiej Doskonałej Mądrości (Prajñāpāramitāhṛdaya Sūtra) w tłumaczeniu Kanzena/Misja Buddyjska „Trzy Schronienia” oraz pieśni z Drogi Bodhisattwy Shantidevy (Bodhicaryavatara) w tłumaczeniu Adam Kozieła, Związek Buddyjski Tradycji Karma Kamtzang. Płytę otwiera jednak tekst Anny Nacher nawiązujący do opowieści zawartych na płycie Throbbing Plants oraz do… poezji Józefa Czechowicza. Więcej Czechowicza znajdzie się na naszej kolejnej płycie, tym razem z basistką Małgosią “Teklą” Tekiel, nad którą pracujemy od roku.

Okładka płyty KHĒMIA nosi ślady naszej żywej fascynacji starożytną kulturą basenu Morza Śródziemnego, którą postrzegamy przede wszystkim przez pryzmat Sycylii i tego, jak łączą się w niej rozmaite głosy, estetyki i żywioły (od pokładów najstarszych, których ślady można dostrzec w budowlach megalitycznych i teatrach okresu antycznej Grecji, przez bliższy nam okres dialogu kultur uwiecznionego w architekturze arabsko-normańskiej, po niesamowity żywioł codziennego życia na ulicach Palermo). Dokumentacja fotograficzna przywieziona przez nas z Sycylii posłużyła jako punkt wyjścia do znakomitej pracy graficznej Pawła Sky’a. Paweł zaproponował wizualną wersję opowieści, która od tej pory stała się naszą wspólną… (dziękujemy!)

Tytuł jest wynikiem długotrwałej pracy koncepcyjnej, której szczytowym momentem stała się dyskusja przy stole w małym mieszkaniu na parterze jednej z najstarszych kamienic w Cefalù, tuż po spacerze na górę La Rocca i odwiedzinach w starym, mandragorowym ogrodzie u stóp megalitycznej świątyni Artemisi-Diany. Chcieliśmy przede wszystkim znaleźć słowo-klucz najpełniej oddające schodzenie na głębszy poziom wiedzy o relacjach łączących ludzi z roślinami, minerałami i procesami rozgrywającymi się w głębi Ziemi. Dlatego tytuły poszczególnych utworów odpowiadają nazwom warstw gleby i / lub procesów glebotwórczych.

Panie i Panowie, prapremierowo do odsłuchu (w święto Samhain, w miesiącu Odwracania Warstw Gleby), “Detritus B”, ostatni na płycie:

Wyprawa do Dubravicy

Jesień zainicjowaliśmy koncertowo – dosłownie i metaforycznie. Wyjazd na koncert inaugurujący nowopowstałe miejsce koncertów plenerowych w Perifernych Centrach w Dubravicy dostarczył całej ekipie mnóstwa wrażeń oraz inspiracji na czas, który jest dobrą porą dla wzmacniania związków, odnawiania intencji, planów i zamierzeń (Równonoc Jesienna, czyli celtyckie święto Mabon, Nów w Pannie). Trudno właściwie ująć w słowa dobę spędzoną z Veroniką Mezeiovą i Andrejem Poliakiem oraz ich przyjaciółmi i współpracownikami w Dubravicy. Do wsi dojechaliśmy już oszołomieni krajobrazem (przejazd przez główne pasma Karpat jest zawsze wyprawą w odmienne stany świadomosci), wczesnojesiennym światłem i chmurami wróżącymi prawdziwie karpackie załamanie pogody oraz powietrzem na przełęczy nad wsią Poniky, z której roztacza się widok na masyw Pol’any. W czasie poza przygotowaniami do koncertu i wieczornym małym after party mieliśmy niezwykłą możliwość odwiedzenia paru realizacji terenowych, powstałych w ramach dorocznego cyklu “Landscape Revisited” organizowanego w Dubravicy od 2011 roku, którego jednym z kuratorów i inicjatorów jest Carlos Carmonamedina. Zobaczyliśmy  m.in. tegoroczną piękną pracę Luisa Rei z Meksyku: rodzaj rusztowania zdobiącego świerk w miejscu starej młynówki, między Dubravicą a Ponicką Hutą oraz pracę wykonaną przez Marka Halasza w miejscowej osadzie romskiej. Zobaczyliśmy także klasyczne realizacje, z których slyną Periferne Centra: Projekt Unimo czy prawdziwą skandynawską saunę, czemu towarzyszyły niezapomniane opowieści Veroniki i Andreja. Andrej napisał w katalogu “Landscape Revisited 2011-2015”: “W ten sposób formujemy krajobraz miejsca i staramy się robić to z wyczuciem, optując za odpowiednimi interwencjami, które podkreślają (a nie niszczą) genius loci. Mamy nadzieję, że robimy to dobrze.” My możemy tylko odpowiedzieć: bardzo dobrze. Artyści z Dubravicy sięgają także w głąb historii i pamięci, której materialny wyraz nie zawsze udaje się zachować i który trzeba pieczołowicie odtwarzać sięgając do ludzkich wspomnień i archiwalnych map, czasem uprawiając coś, co w dyskusji, nieco ze śmiechem (ale w głębi duszy bardzo poważnie) nazwaliśmy “punkową ochroną dziedzictwa”.

Do Dubravicy trafiliśmy dzięki przyjaciołom z żilińskiej Stanicy, na koncercie zjawił się Rastislav Nemec z Prievidzy, który sprawił nam niezwykle miłą miespodziankę przywożąc analogową fotografię z naszego koncertu na niesamowitym festiwalu Revište w 1999 lub 2000 (ech, pamięć nieco zawodzi…). Wspominają go ze łzą nostalgii w oku wszyscy, którzy mieli kiedykolwiek okazję być na tym festiwalu. Dokąd nas zaprowadzi spotkanie w Dubravicy? To się okaże, te sieci plotą się jakby same, ale kontakty i przyjaźnie okazują się nadzwyczaj trwałe. Rast’owi zawdzięczamy także króciutki klip z początku koncertu w Dubravicy:

A tutaj mały fotoreportaż (fotki: Michał Prochownik, dzięki!)

This slideshow requires JavaScript.

 

Pojedź z nami na koncert!

Po wakacyjnej przerwie (którą zajęły nagrania na nową płytę) wracamy do koncertowych planów. Już w najbliższą sobotę zagramy w arcyciekawym miejscu w masywie Pol’any na Słowacji – w Dubravicy, gdzie grupa ludzi założyła ośrodek pod nazwą Periférne Centrá. Na ślad ich dzialalności wpadliśmy kiedyś podczas pobytu w Żilinie na Stanicy i od tamtej pory śledziliśmy pilnie i z podziwem aktywność dubrawiczan, którzy redefiniują i kategorię land artu, i podejścia związane z uprawianiem sztuki poza miastem oraz poza miejskimi centrami. Ruszamy z grupką zmotoryzowanych chętnych z Biotopu Lechnica ok. 10.00, przyjazd do Dubravicy ok. 15.00. Zapraszamy do dołączenia, jeśli Wam po drodze, macie czas i własny samochód (trasa: Lechnica – Poprad – Rużomberok – Banska Bystrica – Dubravica).

Bardzo nas ta wizyta cieszy, weekend 15-17. września został zaplanowany jako spotkanie sympatyków i współpracowników Biotopu Lechnica, a okazał się być weekendem nawiązywania kolejnych kontaktów wokół idei kultury poza miastem, w organicznym związku z pejzażem.

Tutaj event na FB.

Jednocześnie zaktualizowaliśmy zakładkę z koncertami (w trasie / on the road).

 

Koncerty najbliższe

Nareszcie zaktualizowaliśmy zakładkę W trasie / On the road z koncertami i warsztatami, z której możecie dowiedzieć się m.in. że czerwiec to 150% Krakowa :-), ale w październiku zawitamy do Warszawy.

Między tym kończymy właśnie płytę z nieco wyjątkowym programem, który powstał jako ścieżka dźwiękowa do Misterium Męki PAńskiej w Gdańsku, a przerodził się w pelną płytę z nowymi kompozycjami w składzie: Anna Nacher, Marek Styczyński, JAn Kubek, Dawid Adrjanczyk.

Małgorzata “Tekiel” Tekla dołączy do nas w nagraniach programu, nad którym pracujemy od jesieni 2016, ale jego nagranie musieliśmy odłożyć na późną jesień 2017 w związku z kolizjami kalendarzy kilku zespołów 🙂 Od przybytku głowa nie boli, w ten sposób w najbliższym czasie będą dwie płyty, a nie jedna (i być może jedna z nich wydana na winylu w Holandii).

Mamy nieustanną nadzieję, że kiedyś nadejdzie czas, w którym aktualizacje strony będą wyprzedzały naszą aktywność a nie odwrotnie 🙂

A w międzyczasie ukazał się wywiad z nami w słowackim portalu, przeprowadzony przez Dajanę Margetovą – znakomitą wokalistkę i animatorkę kultury z Sumiaca na Horehroniu!

 

Magic Carpathians na winylu labeli Lullabies for Insomniacs

Właśnie dotarła do nas bardzo miła przesyłka z zapowiadanym wcześniej winylem wydanym przez labelę Lullabies for Insomniacs z Amsterdamu, która narodziła się, jak głosi opis, z nocnej audycji radiowej. Nasza “Thalassa” z jednej ze starszych płyt znalazła się w towarzystwie bardzo przyjemnej w słuchaniu i w pełni relaksującej muzyki w wykonaniu Unearth Noise, Sugai Ken, Georgia, Bear Bones, Lay Low, Million Brazilians i Electroscope. Bardzo się cieszymy, że “Thalassa” zyskała nowe życie i nowe konteksty muzyczne.

 

 

Wydawnictw LFI możecie posłuchać na Soundcloudzie, w tym miksu z polską muzyką, gdzie znajdują się dwa nasze utwory:

——————————————–

We have just received a parcel with a few copies of vinyl compilation released by the Lullabies for Insomniacs based in Amsterdam. One of our old compositions, “Thalassa”, is showcased there along with tracks by other musicians (Unearth Noise, Sugai Ken, Georgia, Bear Bones, Lay Low, Million Brazilians i Electroscope). The whole album is an immense listening pleasure – we put it on turntable as soon as we unpacked the box in the morning and can’t stop playing it ever since (which means almost the whole day)! We’re so glad that the old piece of ours got a new life and circulates in a new context!

You can order the compilation either directly from the lable or through Discogs, all necessary links above in the Polish version of this post. There’s also a mix with Polish music prepared by LFI and uloaded to Soundcloud (with two of our tracks included) – enjoy!

Echa, recenzje, spotkania

 

Kwiecień był dla nas bardzo pracowity – jeśli doliczyć do kwietnia ostatni dzień marca, to w niespełna miesiąc zagraliśmy dwa koncerty (w tym jeden szczególny, w plenerze), skomponowaliśmy muzykę do widowiska plenerowego, nagraliśmy audycję dla cyklu “Bita godzina” w radiowej Dwójce (dziękujemy Ewie Szczecińskiej za niezwykle inspirującą rozmowę!), czekamy na kompilację “Turn On, Tune In” na winylu z holenderskiej wytwórni “Lullabies for Insomniacs” oraz zarezerwowaliśmy terminy kolejnej sesji nagraniowej. To wszystko nie licząc prac ogrodniczych w Biotopie Lechnica 🙂

Po kolei jednak. W Warszawie mieliśmy przyjemność uczestniczyć w 1. Warsaw Impro Fest. w klubie “Dzika Strona Wisły”, z imponującym line-upem i bardzo miłą atmosferą. Pewnym zaskoczeniem była dla nas wprawdzie miejscami (zbyt) twórcza aktywność ekipy nagłaśniającej (kiedy odsłuchiwaliśmy nagrania już po fakcie), ale wcale niewykluczone, że powstanie z tego jakaś szerzej dostępna dokumentacja. Występowaliśmy w klasycznym duecie. Póki co, pięknie dziękujemy Kasi Lewińskiej za podzielenie się wrażeniami z koncertu na blogu (z fragmentem nagrania); dla takich momentów naprawdę warto wsiąść w pociąg z wszystkimi tymi tobołami.

Tuż przed Świętami, 14. kwietnia, mieliśmy natomiast okazję do dosyć niezwykłego dla nas występu plenerowego z muzyką skomponowaną do Gdańskiego Misterium Męki Pańskiej – konfrontacja z bardzo interesującą, wielowątkową i bogatą tradycją pasyjną była faktycznie bardzo poruszającym doświadczeniem, a nasz proces twórczy najwyraźniej nie skończył się na jednorazowym performansie między Złotą Bramą a Katownią na gdańskim Starym Mieście: za mniej więcej trzy tygodnie rozpoczniemy studyjną rejestrację tego materiału, opartego tym razem na śpiewie wielogłosowym oraz organach elektrycznych Vermona. To zapewne oznacza nie jedną, a dwie nowe płyty Karpat w najbliższych miesiącach (nagrania regularnej płyty Karpat Magicznych z przygotowywanym od grudnia 2016 materiałem przesunęliśmy na wakacje i jesień, Małgorzata “Tekla” Tekiel intensywnie koncertuje z Pochwalonymi, a Dawid Adrjanczyk jako Akpatok Ensemble).

Będąc w rozjazdach i w permanentnym braku czasu nie zawsze mieliśmy czas na korespondencję, aktualizację strony i śledzenie newsów: dlatego dopiero teraz zorientowaliśmy się, że “Throbbing Plants” zyskało recenzję w “Gazecie Magnetofonowej”! Jarek Szubrycht celnie pisze:

“Na „Throbbing Plants” genius loci tak bardzo zdominował tych, przez których przemówił, że Anna i Marek zdecydowali się nie sygnować wydawnictwa szyldem Karpaty Magiczne, ale przedstawić materiał jako osobny, niezależny projekt. A przecież wielkich różnic nie ma, dominuje ten sam, zsynchronizowany z pulsem natury trans, to samo szamańskie zapamiętanie i brzmienia odwołujące się do przeszłości tak dalekiej, że wspominamy ją raczej pamięcią genów, niż wertując historyczne książki. Główna różnica polega na tym, że „Throbbing Plants” w warstwie muzycznej jest bardziej ascetyczne niż dziś Karpaty, że to przede wszystkim słuchowisko i jako takie podporządkowane jest słowom. To kartki z dziennika, w którym Anna zanotowała przemiany zachodzące w Lechnicy i w niej – w nich – przez Lechnicę wywołane.”

Bardzo dziękujemy! Jednym słowem – prenumerujcie “Gazetę Magnetofonową”!

Throbbing Plants cyfrowo / Throbbing Plants digitally

Można już nabyć Throbbing Plants w wersji cyfrowej (bezstratna kompresja .FLAC) + teksty z płyty w bonusie jako pliki pdf. Oczywiście na Bandcampie! Fundusze wspierają twórczą aktywność (kolejne płyty oraz Biotop Lechnica), dziękujemy za Wasze zaangażowanie!

Now you can buy Throbbing Plants digitally (as .FLAC files). Texts are written in Polish but you can also get the full liner notes as bonus. Enjoy! The funds are directed to our creative activity (more releases + permaculture Biotop Lechnica farm). Thank you for your ongoing support!

 

Throbbing Plants – pierwsze reakcje

Powoli docierają do nas pierwsze reakcje na Throbbing Plants – przede wszystkim od słuchaczy (czym zaraz z radością się podzielimy 🙂 )

Płyta miała także swoją radiową premierę jeszcze 26. stycznia w znakomitej audycji “Hudba Sveta” DJa Potkana w słowackim Radio_FM (audycja należy do najlepszych programów poświęcona muzyce świata w tej części Europy, więc warto odnaleźć archiwa na Mixcloudzie i dodać do ulubionych).

 

 

Tyle, że ostatnie dwa tygodnie spędziliśmy albo na próbach, albo w studio (o czym będzie oddzielnie) i dopiero teraz dzielimy się tym newsem ze światem.

Sygnały od słuchaczy (czyli od Was) odnotowaliśmy także z dużą radością, co niniejszym przekazujemy:

Tomek C.

Jest świetna

Zupełnie inna

Ale to na plus

W jakiś sposób “rozmyta”

To niedookreślenie najbardziej mi leży.

 

Michał P.

/…/ Tym razem piszę już po kilkakrotnym przesłuchaniu płyty. /… / Płyta bardzo mi się podoba. tak jak przeczuwałem, jest zdecydowanie mocno zanurzeniowa i łatwo przy niej zapomnieć o całym świecie, a jednocześnie błyskawicznie chcieć być w Biotopie, choć oczywiście mój odbiór Biotopu nie może równać się intensywnością i nie tylko, z Waszym.

Na początku miałem pewne problemy z przyswojeniem Zimy i przy pierwszym przesłuchaniu gdzieś tam podejmowała się w głowie decyzja czy śledzić uważnie zarówno tekst jak i muzykę, czy decydować się na coś bardziej, czy jednak pozwolić sobie na wyłączenie tej części uwagi, która czuła się zrazu nieco przytłoczona i po prostu wpuszczać to co słyszę bez próby myślenia typu “zaraz zaraz… to to zdanie łączy się z tamtym…”

Ostatnio miałem tak dość dawno, jak oglądałem Księgi Prospera  w kinie i były te wszystkie nakładające się i podzielone obrazy, które jak w końcu “puściłem” zaczęły się układać w taki lekki “haj”, co jest jednak przyjemnym uczuciem. Jak dla mnie wymagał kilkakrotnego przesłuchania pod różnym kątem, by tak do końca go sobie przyswoić, a może po prostu był to efekt nowości, jako że jest to pierwszy utwór na płycie i musiałem się przyzwyczaić do tej formy utworów.

Dwa kolejne utwory jak dla mnie, tworzą zestaw od którego trudno się oderwać i w jakiś sposób muszę o nich napisać razem. I pewnie będzie to nieskładne, bo wrażenia opisuję prawie na gorąco, bez jakiegoś z góry założonego planu wypowiedzi, ale dla mnie Seed Syllable jest utworem, który odbieram jako trwanie, zawieszenie patrzenia na rzeczywistość przez pryzmat mierzalnego czasu, jest momentem narzucającym stan wiecznego teraz. Z jednej strony ta długa część instrumentalna, spokojna, nie pchająca czy ciągnąca dokądś po coś, która każe być w jednym miejscu, no i tekst, chyba mój ulubiony z całej płyty, mocno esencjonalny, zdecydowany, pewny siebie, ale z drugiej strony w pewien sposób lekki, niewymuszony, z powracającym motywem niemierzalności czasu tego trwania. Do tego fantastyczny motyw ze starymi lustrami i patrzeniem w nie – już samo to wkłada kij w szprychy każdemu cyferblatowi. I potem Golden Light Path, który zdaje się mieć komplementarny i przeciwny efekt. O ile Seed Syllable ustala, osadza i pokazuje, że czas przepływa obok trwania tego co ważne, Golden Light Path traktuje przestrzeń bardzo elastycznie. A więc kiedy jesteśmy w Biotopie, pojawia się trwanie i niezmienność, tak że czas staje się bez znaczenia, ale kiedy wyjeżdżamy z niego na wyprawę, nie tylko czas ale cały świat może zmienić się wokół nas od samej zmiany w prędkości, jakbyśmy samą podróżą tworzyli rzeczywistość, którą przeżywamy, jakby odbijała się w wodzie, przez którą płyniemy tworząc na niej nasze własne fale i wzburzenia, które powiększają i zmniejszają to co w tej wodzie się odbija – zawsze miałem słabość do takiego opisywania podróży, jako czegoś co nie tyle biernie przesuwa Cię przez świat ustalony, ale jako czegoś co tak naprawdę umożliwia Tworzenie/Odkrywanie świata, który przemierzasz, albo przynajmniej co modyfikuje jego postrzeganie w bardzo wyrazisty sposób. I to mi się jakoś ułożyło w taki zestaw spojrzeń, które się dopełniają.

Dość to wszystko nieskładne, ale ostrzegałem, że staram się uchwycić pierwsze wrażenia i emocje. Pewnie gdybym posłuchał jeszcze i jeszcze, a potem dał sobie z tydzień w ciszy i spokoju, by te wszystkie wrażenia spokojnie sobie przefermentowały, dałbym może rady napisać coś bardziej eleganckiego, a tak to jest bałagan 🙂

 

Karolina B.-K.

/…/ drugie podejscie po pracy, odstawione sprawy na bok, puszczam i odsłuchuję całość …. Piękna uspakajająca opowieść ciekawi, wciąga.. muzyka przyjazna bardzo bliska dla duszy i natury:) dziękuje i jeszcze raz bardzo gratuluje /…/

 

Mirek B.

/…/ Czuję już, że muszę przy waszej opowieści coś stworzyć Wspaniałe jest to, że znaleźliście dla siebie takie miejsce. Miejsce, które inspiruje na tak wielu poziomach, gdzie dostajecie i dajecie sobie bardzo dużo i to w jak najbardziej autentyczny sposób. Najweselej byłoby zawsze tak kształtować świat wokół siebie. Szczęśliwie powstała muzyka tkwiąca w waszym tradycyjnym nurcie, który bardzo cenię. Miejmy nadzieję, że tekst wyłaniający się spośród tych dźwięków dla niejednego słuchającego będzie także odpowiednią, wskazówką lub podpowiedzią /…/

 

Krzysztof  O.

Marku, słucham Throbbing Plants od trzech dni po kilka razy dziennie i nie mam dość. Arogancko muszę powiedzieć, że to Wasz NAJPIĘKNIEJSZY album. /…/ Łykam absolutnie każdą nutę. A historia o Scopolia carniolica to istny majstersztyk. Amen i dobranoc.

Muzyka jak różaniec.

Anna L.

/…/ piękne są Pani teksty – opowieści do Throbbing Plants, bardzo dziękuję, czuje, że głębiej oddycham i znowu jestem…