chłop śpi, w polu rośnie (albo Porcys prawie o nas)

Niezupełnie chłop, wcale nie śpi, ale rośnie (choć nie w polu). W środku całkiem niezwykłego weekendu (nieoficjalnie ruszył nasz Biotop Lechnica) dotarł taki oto njus poniekąd z poprzedniego życia: płyta “Tradition” grupy ATMAN weszła do pierwszej setki najlepszych polskich płyt XX wieku w zestawieniu Porcys. Szczerze mówiąc, pewnie aż tak by nas to nie wzruszyło, bo ważyły się losy urządzenia sanitarnego zwanego “sławojką” w naszym  Biotopie. To daleko bardziej – mimo wszystko – ekscytujące wtdarzenie, ale… przeczytaliśmy i chapeaux bas, ujął nas za serce flow Pawła Nowotarskiego i jego niepowtarzalna stylówka. Zwłaszcza zaś puenta w postaci:

“Patos, Portos i Cersanit. Polska GOLA. “

Wybaczamy nawet “kochanego tatę”. Nie mamy jednocześnie siły, żeby przeglądać całość i sprawdzić, czy jest tam cokolwiek Karpat Magicznych… a nie, to dopiero za sto lat, bo to już wiek XXI.

Paweł Nowotarski – zdravime!

Aha, i do tego we’re evil.

mc_evil copy

Karpaty Magiczne w Kalaczakrze

Reminiscencje z naszej październikowej mini-trasy ze Spires That in the Sunset Rise: koncerty we Wrocławiu i Krakowie graliśmy w specjalnym składzie: Anna Nacher, Marek Styczyński oraz gościnnie Michał Litwiniec (Karbido, Stolik, Raj Kormorany). Co nieco z klimatu wrocławskiego wieczoru zostało uchwycone w małym fragmencie filmowym:

T.A.M. gets reviewed / Recenzja T.A.M.

We’re in the middle of preparations for this week’s minitour (well, actually 2 concerts in Poland: Wrocław and Kraków, detailed info below) with Sunset That in the Sunset Rise and scanning the web has brought unusual outcome: it turns out the album we’ve recorded in 2013 with Tomasz Hołuj (ex-Ossian) has been reviewed at the Sound Projector in August 2014. Such discovery while randomly browsing the net always marks a bright spot in the life of independent musician – the fact that anybody notices, let alone pays enough attention to listen to what we’ve recorded, well, definitely that is a reason to celebrate. So celebrating we are – thanks a lot to Ed Pinsent of The Sound Projector!

minitrasa z zespołem Spires That In the Sunset Rise

stitsr&mc small

proj. graficzny: Ewa Goral

W październiku ruszamy intensywnie z kopyta (czy raczej z Polskiego Busa). O planach na początek miesiąca powyżej. Szczególnym październikowym wydarzeniem będzie jednak minitrasa z amerykańską grupą Spires That In the Sunset Rise, określaną mianem “female Sun City Girls” (co samo w sobie jest zabawne). Po raz pierwszy usłyszeliśmy STISR na scenie w Providence i był to koncert, który nas absolutnie zachwycił. Kiedy usłyszeliśmy, że Kathleen i Taralie wybierają się do Europy – nie zastanawialiśmy się długo, zaproponowaliśmy pomoc w załatwieniu koncertow w Polsce po prostu dlatego, że… bardzo chcemy znowu usłyszeć dziewczyny na żywo. Są niezwykłym wulkanem energii improwizacji w najlepszym stylu – łączą rzeczy (wydawałoby się) nie do połączenia, śpiewają jak młodsze siostry Meredith Monk, noisują z niebywałym wdziękiem. Dowód poniżej:

Sporo fragmentów koncertów jest dostępnych na ich stronie.

Na Soundcloudzie jest dostępny fragment ich występu na TUSK Festival, ktory został opisany następująco:

Stumbling across a reference to Jack Rose describing Spires That In The Sunset Rise as a female Sun City Girls led to our first investigations of their music and we instantly fell into the spell of companion LPs Ancient Patience Wills It Again Parts 1 & 2. Though Rose is revered ‘round these parts, we find their sound to be more akin to a lo-fi take on Espers, though that’s way too narrow a reference as they can summon the threat of Comus and the ethereal mass of Natural Snow Buildings in full flight, before diverting down some voice and synth alleyway that sounds like Caroliner covering Meredith Monk.

Hailing from Illinois, the band have been through various combinations but for the past few years have been the duo of longtime members Kathleen Baird and Taralie Peterson and its clear from their sound they’ve discovered their own imaginary planet on which they have dug a song mine. It’s a cliché to say that something makes you lose all sense of time but that happens repeatedly when we listen to Spires That In The Sunset Rise.

Panie i Panowie, oto Spires That In the Sunset Rise & Magic Carpathians (w niebanalnym składzie, m.in. Michałem Litwińcem oraz w składzie OFFowym), na razie w zarysie – będziemy uszczegółowiać:

17. października, Wrocław, Kalaczakra, godz. 21.00

18. października, Magazyn Kultury / Kolanko No. 6, godz. 20.00

Jest także spora szansa na Warszawę 19. października, wkrótce potwierdzimy szczegóły

Październikowy rozkład jazdy

aniajawroLato minęło nam bardzo szybko i będzie o tym oddzielny link z boku (i pewnie też oddzielny wpis o tym, że już niebawem Magic Carpathians będą mieć swoją stałą terenową siedzibę w Lechnicy, małej wiosce na słowackim Zamagurzu – kto wie, może z czasem będziemy pisali przy naszej nazwie SK zamiast PL…).

Na razie, póki co, czysto informacyjnie, bo czas płynie, plany wzbierają, bulgoczą i wylewają się na okolicę w postaci konkretnych realizacji. A oto najbliższe, październikowe:

2. października, Kraków, Cafe Szafe, ul. Felicjanek 10, godz. 21.00 – Anna Nacher i Marek Styczyński, Mikrotony (performans dźwiękowy na podstawie poezji Zenona Fajfera), w ramach Międzynarodowego Festiwalu Literackiego Ha!wangarda

Performance dźwiękowy oparty na dwóch tomikach poetyckich Zenona Fajfera: „dwadzieścia jeden liter” (Ha”Art, 2011) i „Powieki” (Wydawnictwo FORMA, Fundacja Literatury im. Henryka Berezy, 2013).
Anna Nacher – głos, found soundscapes
Marek Styczynski – analogowe generatory fal, syntezator analogowy Mooga
Pomysł na dźwiękową wersję poezji Zenona Fajfera narodził się jakiś czas temu; mimowolnie, podczas konferencji naukowej, na której nie tylko dyskutowaliśmy (czasem gorąco) o liberaturze, ale – na prośbę Zenona – próbowaliśmy zmierzyć się z nią za pomocą wspólnego, głośnego odczytania jego utworów. Ziarno padło na podatny grunt, bo ulotny i szczególny kształ materializacji słowa, jaką jest jego wokalna forma, jest inspiracją mojej praktyki muzycznej od zawsze. Inspirują mnie tyleż awangardowe techniki wokalne i nietypowa praca z oddechem, co brzmienia języków, których nie rozumiem, ale których dźwiękowy kształt mnie uwodzi.
Pierwsze podejście do tego projektu miało miejsce w Galerii EL w Elblągu w 2011 roku: wybór z tomu „dwadziescia jeden liter” został zaprezentowany jako wstęp do naszego właściwego koncertu (Karpaty Magiczne w Galerii EL). Zdaliśmy sobie sprawę, że taki projekt wymaga jednak oddzielnej przestrzeni i że nie da się go zmieścić w muzyce, którą gramy na co dzień w Projekcie Karpaty Magiczne; nie daje się także włączyć w realizowaną okazjonalnie instalację dźwiękową Noise to Silence. Poezja Zenona zażądała od nas autonomii, a my na to żądanie odpowiadamy.

4. października, Kołbacz, Stowarzyszenie Spichlerz Sztuki (ul. Cystersów 3a/3), godz. 19.00 – prezentacja wystawy etnobotanicznej, której towarzyszy także pokaz instrumentow i technik wokalnych w naszym wykonaniu.

Wszystko w ramach 7 edycji “Cieni zapomnianych kultur”

17-18. października, Wrocław – Kraków, minitrasa z zespolem Spires That In the Sunset Rise (i o tym będzie oddzielny wpis)